|
Cieszymy się z Twojej wizyty - strona 27 zobacz poprzednie<< >>zobacz następnePrzychodzi kobieta do lekarza i mówi; - Panie doktorze mój mąż zachorował, udaje konia to znaczy rży i karze sobie zakładać siodło. - To ciężki przypadek droga pani i leczenie będzie bardzo kosztowne. - Och, o pieniądze niech się pan nie martwi, w zeszłym tygodniu wygrał Wielką Pardubicką.
Idzie sobie pielgrzym przez pustynię i napotkał się na lwa. Bezradny, uklęknął i mówi: - Boże oświeć tego lwa swoją wiarą! Zabrzmiała błyskawica i lew klęka na kolanach i mówi: - Pobłogosław te pokarmy Panie, które będę spożywał...
Do administracji wpada zbulwersowana lokatorka. - Dach naszego domu przecieka. Przy każdym deszczu leje mi się woda na głowę! Jak długo to potrwa?! - A skąd mam to wiedzieć? - wzrusza ramionami kierownik. - Nie jestem meteorologiem.
- Za dużo pan pije. - Wiem panie doktorze, ale to z powodu depresji. - A jaki jest powód tej depresji? - Alkohol jest taki drogi...
Noc. Ziuta potrząsa ręką męża i szepce: - Słyszysz te hałasy? To na pewno rabusie! - Ależ skarbie rabusie zachowują się niezwykle cicho! Po godzinie Ziuta znowu budzi męża: - To rabusie! Słyszysz jak w domu jest cicho?
Złapał leśniczy kłusownika i pyta: - Co Pan tu robi? - Kłusuję! - I pokłusował dalej.
Syrena do połowy była dziewicą, bo jej nóżki kryła rybia łuska.
Ze szkolnego dzienniczka: - Na lekcji zajęć praktyczno-technicznych umyślnie piecze ciasto bez mąki.
Po zbadaniu i wypytaniu pacjenta lekarz oświadcza: - Mój panie, skoro zjadł pan dwa talerze zupy pomidorowej, pół gęsi z kartoflami i kapusta, talerz grzybów duszonych, dwa sznycle, trzy filiżanki czarnej kawy z pięcioma kawałkami tortu, to nic dziwnego, ze pan później nie miał apetytu. - Kiedy ja, panie doktorze, i przed jedzeniem też nie miałem apetytu...
Ojciec przegląda dzienniczek, kręci głową i z niedowierzaniem mówi: - Jak to możliwe, że ze wszystkich przedmiotów oprócz fizyki masz jedynki? - To proste tato, z fizyki jeszcze mnie nie pytali.
Mama dała Jasiowi ostatnie złotych na zakupy (do wypłaty było jeszcze tygodnie) i mówi: - Jasiek kupisz chleb, margarynę i kawał sera. Reszta kasy trafia na stół. Jasiek poszedł do sklepu ale po drodze spodobał mu się miś za całe złotych. Kupił misia i pędzi do domu. Matka na to: - Jasiu, co żeś ty zrobił, natychmiast idź i sprzedaj tego misia. Jasiek bez namysłu poszedł opchnąć misia sąsiadce. Wchodzi do jej mieszkania a sąsiadka w łóżku z jakimś facetem. Nagle rozlega się pukanie do drzwi. Sąsiadka wpycha faceta z Jasiem do szafy. Jasiek w szafie do faceta: - Kup pan misia. - Spadaj chłopcze. - Bo będę krzyczał. - Masz pięćdziesiąt złotych i się zamknij. - Oddaj misia. - Nie oddam. - Oddaj bo będę krzyczał. Sytuacja powtarza się kilkanaście razy. Jasiu zarobił kasy od cholery. Wraca do domu z zakupami: kawior, krewetki, szynki i całą furę szmalu kładzie na stole. Matka do Jasia: - Jasiek chyba bank obrabowałeś. Natychmiast do księdza idź się wyspowiadać! Jasiek poszedł do kościoła, podchodzi do konfesjonału i mówi: - Ja w sprawie Misia. - Spierdalaj, już nie mam kasy.
Dwie muchy grają w piłkę nożną w filiżance. Po jakimś czasie jedna mówi do drugiej: - Staraj się, bo za tydzień gramy w pucharze. mirex');
Zitytowany szef krzyczy na pracownika: - Doniesiono mi panie Kowalski że modli się pan o podwyżkę. Moze faktycznie ta podwyżka się panu należy ale nie lubię jak pracownicy załatwiają coś poza moimi plecami!
Przychodzi Baca do ubikacji. Czeka, czeka, wszystkie kabiny zamknięte. Zniecierpliwiony, zapytuje: - Je tam kto? W odpowiedzi dochodzi go zduszony głos: - Tu się ni je, tu się sro!
Cześć. Mówi John. Właśnie zastrzeliłem wszystkich, którzy mi się dotychczas nagrali. Teraz biorę parę prochów na uspokojenie, umyje sie i idę spać. Jak wstanę znowu odsłucham sekretarkę . . .
Tylko Chuck Norris potrafi napisać "rz" przez "ż".
Michał Anioł zdążył tylko napocząć nagrobek Juliana II.
Jedzie baba na rowerze i śmieje sie że kółka sie kręcą! joleczkaaa');
|