|
Cieszymy się z Twojej wizyty - strona 244 zobacz poprzednie<< >>zobacz następne- Co pan wiezie w tej torbie (do Szkota)? - Papier toaletowy - Ale czemu tak śmierdzi? - Bo wiozę go do pralni...
- Ty smarkaczu! Masztalski strofuje napotkanego koło szkoły chłopca. - Ledwoś od ziemi odrósł, a już kurzysz cygarety! Doczkej, jak to zobaczy twój nauczyciel. - Jo się go wcale nie boję, bo jo jeszcze nie chodza do szkoły...
Policjant do policjanta: - Ty, czy lotnia to ptak drapieżny? - Nie wiem. A co? - No bo wczoraj cały magazynek wystrzelałem, zanim puścił człowieka.
Mąż do żony: - Kochanie, nie uważasz, że powinniśmy mieć drugie dziecko? - Ale co powiedziała by na to Małgosia? - lat a dziecko dalej się do nas wtrąca?!!
- Wiesz - mówi mąż do żony - byłem dzisiaj u lekarza. - No i co? - U seksuologa. - No i co ? - I powiedział że to co od lat myślimy, że to orgazm to atak astmy.
Przychodzi pacjent do dentysty: - Ależ od pana czuć alkohol! - mówi oburzony stomatolog. - To dlatego, że przykładałem go sobie na bolący ząb! - A od dawna boli? - No, już jakieś cztery lata...
Leci nietoperz przez las. Nagle TRAAACH - wpada na drzewo. Podnosi się, otrzepuje i mówi sam do siebie: - Kiedyś się zabiję przez tego walkmana.
Jaś wykręca numer i pyta grzecznie - Dzień dobry czy to św. Mikołaj? - Nie - pada odpowiedź w słuchawce - To po jaką chorobę podnosi pan słuchawkę?!
Bezrobotny diabeł siedzi w kuluarach sejmu i wzdycha: - Co za czasy?! Dawniej to nawet żelazka miały dusze!
Masztalski wraca z pracy i biegnie do telewizora. - Jaki wynik - pyta żonę. - :. - A kto wygrywa? - Jak to kto? Ci co strzelili więcej bramek.
- Wczoraj pokłóciłem się z żoną po raz pierwszy od dnia ślubu! - A o co poszło? - Ona chciała na obiad zrobić kurczaka, a ja wolałem schabowego! - No i jak ci smakował kurczak?
- Co tam wcinasz? - Wątróbkę. - To daj kawałek. - Eee tam, same kości...
Siedzi baca na drzewie i śpiewa. Przechodzi turysta. - Baco, spadniecie, na drzewie się nie śpiewa. - Nie spadnę. Za godzinę wraca turysta, patrzy, a pod drzewem leży baca. - A mówiłem wam, baco - nie śpiewa się na drzewie. - Śpiwo się, śpiwo, ino się nie tańcy.
Szczyt cierpliwości: Puścić pawia przez słomkę.
Ksiądz i siostra zakonna wracają z konwencji kiedy nagle nawala im samochód. Ponieważ awaria jest poważna, zdani oni są na nocowanie w przydrożnym hotelu. Jedyny hotel w okolicy ma wolny tylko jeden pokój, wiec powstaje mały problem. Ksiądz mówi: - Siostro, wydaje mi się że w obecnym przypadku Pan nie będzie miał nam za złe jeśli spędzimy noc w tym samym pokoju. Ja prześpię się na podłodze, siostra weźmie łóżko... Siostra: - Myślę że to będzie w porządku... Więc jak ustalili tak i zrobili. Po minutach siostra mówi: - Ojcze jest mi strasznie zimno.... - Dobrze, podam Siostrze koc z szafy... minut później... - Ojcze, nadal mi strasznie zimno.... - No dobrze, podam Siostrze następny koc... Po kolejnych minutach... - Ojcze, nadal mi strasznie zimno. Nie sądzę aby w tym wypadku Pan miał nam za złe abyśmy zachowali się jak mąż i żona w tą jedyną noc... - Masz rację.....wstawaj i sama weź sobie ten cholerny koc.
Stoi baca nad przepaścią z kobitą na rękach i mówi: - Moja prababka umarła z głodu, moja babka utonyła w studni, moja matka została zaźgano nożym a jo cie puszczom wolną! alnthdb');
Rozmowa kolegów: - Widzisz tego chłopca w kiosku warzywniczym? To syn znanego polityka. - I handluje pietruszką? - Nic innego nie potrafi. - To dlaczego nie pójdzie w ślady ojca?
- Franek, dzisiaj mija lat od naszego ślubu. Może zarżnąć kurę ? - A co ona winna Patrynia');
|